piątek, 9 maja 2014

Ja o CZYTALIŃSKICH :)

Pisałam niedawno o bibliotece, jako miejscu, w które warto zabierać nawet najmłodsze dzieci. TUTAJ
Krótko zatem zapraszam Was na fragment filmiku promującego czytanie w naszym mieście oraz Miejską Bibliotekę Publiczną w Żorach. Film powstał z okazji Tygodnia Bibliotek 2014. W trakcie moja wypowiedź na temat klubu a także zamyślona Sara w trakcie zajęć :)
Bądźcie łaskawi, to mój debiut przed kamerą :) 
Dla niecierpliwych po 1 minucie :)





Puzzle czy książka - a może 2 w 1?

Stoicie czasem w sklepie i zastanawiacie się co kupić Maluchowi? Czy to swojemu, czy innemu w prezencie? 
Zabawka, klocki, kolorowanka, książka, puzzle, oj wiele jest możliwości.
Książki, przynajmniej u nas, są zawsze mile widziane. Puzzle są fajne, ale z naszych doświadczeń dość szybko się nudzą. I tu mamy rozwiązanie - Układanki - Wierszowanki - firmy TREFL.
Tutaj można kupić - TREFL
Powiem szczerze jedna z fajniejszych rzeczy, jakie trafiły ostatnio w nasze ręce. Pomijam kwestię tego, że zanim je dostała wierszyk LOKOMOTYWA był niemal codziennie recytowany, to tu super sprawa - puzzle duże, twarde, pięknie ilustrowane, dołączony tekst wiersza (ja czytam, Sara dopasowuje obrazek do tekstu i tak łączy puzzle), a ułożone wykorzystujemy do kolejnej zabawy - ciągniemy po panelach w rytm mówionego wiersza. Świetna zabawa i nauka!!!
W tej serii ukazały się też Rzepka i Okulary. Myślę, że skusimy się na kolejne.






środa, 7 maja 2014

Oswajamy dzieci z medycyną - rewelacyjne!!!

Jak oswoić dziecko z wizytami u lekarza? Jak oswoić je i przyjaźnie wprowadzić w świat medycyny?
Pisałam TUTAJ o tej sprawie.
Oglądając dzisiaj z moją Córką filmiki z wizyt dzieci u lekarza (pisałam, że ten temat jest u nas często...) trafiłyśmy na świetny materiał. 
Uniwersytet Zdrowego Przedszkolaka -mający na celu poszerzenie wiedzy prozdrowotnej przedszkolaków i ich rodziców. Więcej na stronie Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku TUTAJ 
Tu podaję link do  jednych z zajęć, ale wpisując po prostu tę nazwę znajdziecie różne filmiki.


Czuję, że przed nami sporo oglądania :)
Zajęcia rewelacyjne, szkoda, że tak daleko... 
I jeszcze relacja z inauguracji  TUTAJ

A poniżej mój przyszły Przedszkolak :)



Ciało - trudne pytania naszych Maluchów.


Jakiś czas temu pisałam o tym, jak ważne jest kształtowanie wizerunku własnego ciała u dzieci (KLIK). 
Czasem możemy mieć problem z odpowiedzią na pytanie naszych maluchów, bo zaskoczyć to one nas potrafią :)
Z pomocą przyjść może wtedy literatura. W trakcie naszej wyprawy do biblioteki (KLIK) wybrałyśmy książkę zatytułowaną "Ciało".



Nie jest to nowa pozycja, ale okazała się trafionym wyborem. Pomijam kwestię, że te książki przyniesione z biblioteki mają dla Sary szczególne znaczenie - bierze je z półki i mówi "Mamo teraz idziemy czytać książki z biblioteki". Tematyka lekarza, szpitala, poznawania ciała fascynuje ją od długiego czasu, więc i tu znalazły się sprawy, które szczególnie ją zainteresowały. Kolorowa, z tekstem bardzo zrozumiałym - szybkim do przeczytania i ewentualnego szybkiego powiedzenia dziecku. Pamiętajmy bowiem, że musimy skończyć coś robić, zanim dziecko będzie chciało skończyć. Musi pozostać niedosyt i chęć powrotu, powtórzenia, ale o tym pisałam TUTAJ.
Literatura dziecięca może być fascynująca nie tylko dla dzieci :) Sami możemy zdziwić się czasem szukając odpowiedzi dla dziecka. Do ulubionych pozycji z domowej biblioteczki Sary należy książka z serii Wiedza w pytaniach i odpowiedziach - wydawnictwa OLESIEJUK - "CIAŁO". Niby dla dzieci w wieku 7+, ale moja 3-latka ma ją już ponad pół roku i uwielbia ją wertować, zadawać pytania i sama opowiada potem nam, co tam jest ciekawego.Twarda oprawa, kolorowe zachęcające obrazki i bardzo przystępnie napisana. Oczywiście nie czytamy jej całych tekstów, tylko przedstawiamy skrócone wersje. Można przy tej okazji przemycić wiele cennych informacji.
Polecam serdecznie, do kupienia na stronie wydawnictwa: OLESIEJUK.



wtorek, 6 maja 2014

Z dzieckiem do lekarza? Płacz czy uśmiech na twarzy Malucha?

Rola rodzica zobowiązuje :) do różnych rzeczy, a między innymi do wizyt z dzieckiem u lekarza.
Jakie macie doświadczenia z tych odwiedzin? Czy wasze Dzieci chętnie idą do przychodni, czy zaciągacie je podstępem lub nawet siłą?
Ja to mam w tym względzie szczęście. Moje Słońce lubi swoją Panią dr i jak do niej idziemy, zanosi jej w prezencie naklejkę, specjalnie wybraną z aktualnie dostępnych w domu.
Zabawne to i miłe...
Szczęście napisałam...ale to tak pozornie, bo wiem, że nasza "praca" z Sarą przyczyniła się do takiego stanu rzeczy. Zestaw lekarski do zabawy należy do ulubionych. Niemal codziennie jest w użyciu. Badanie lalek, misiów, nas na wzajem to standard. Ponadto książeczki o tejże tematyce przerobiliśmy wielokrotnie. Sam wybór w bibliotece swojej pierwszej książki o wizycie u lekarza też o czymś świadczy (tu o tym pisałam).
Pierwsza wizyta kontrolna u dentysty też za nami i mało tego, że poszła chętnie, to nie mogła doczekać się kiedy usiądzie na fotelu i dentysta obejrzy jej zęby. Musiała poczekać, bo patrzyła jak ten zajmuje się moją szczęką :)
Wiem, że nie każdy Maluch tak dzielnie znosi wizyty w przychodni i dlatego zachęcam Was do oswajania dzieci z tym tematem. Książeczki, opowieści, zabranie dziecka na swoją wizytę do dentysty, nawet filmiki w internecie (tylko tu uwaga, prędzej obejrzyjcie sami, bo można się zdziwić). Dziecko musi wiedzieć co je czeka, być na to przygotowane. Nie przewidzimy jego zachowania i reakcji na wszystko, ale ważne, aby wiedziało dokąd i po co idzie. Nie wymyślajmy, nie kolorujmy, dzieci czują czy mówimy prawdę, a jeśli dadzą się nabrać i na miejscu okaże się co innego - tracimy ich zaufanie i to na dłużej...A na zaufaniu dziecka nam zależy..
Poniżej moja mała doktor Sara :)



środa, 30 kwietnia 2014

Biblioteka? Dla kogo?

BIBLIOTEKA.... no muszę przyznać, że ostatnimi laty, jak chciałam coś przeczytać kupowałam książkę lub pożyczałam od znajomych. 
Przyszedł jednak czas na moją 3-latkę... i kto by pomyślał, że będzie miała z tego taką radochę. Jakie macie skojarzenia z biblioteką? Czy to miejsce przyjazne, przyciągające, czy wręcz przeciwnie?
Ja do dzisiaj pamiętam pierwsze książki wypożyczone w bibliotece szkolnej. To był "Konik garbusek" i "Szkoła nad obłokami". Lubiłam chodzić do biblioteki i choć czasy się zmieniły, uważam, że warto oswajać dzieci z tym miejscem.
To nie tylko miejsce gdzie można wypożyczyć książki. Można przyjść i spędzić miło czas. My od czterech miesięcy chodzimy na spotkania "Czytalińskich", w trakcie których rodziny z dziećmi poza czytaniem, twórczo, zabawowo, rozwojowo spędzają czas. Sara lubi te spotkania a dzięki nim "zaprzyjaźnia się" z biblioteką. Wypożyczyła swoje pierwsze książki... wybrała oczywiście "Z wizytą u lekarza" - ten temat uwielbia :) oraz książeczkę "Ciało". Jeśli prognozy pogody się sprawdzą, będziemy czytać intensywnie w majówkę.
Tak czy inaczej wizyta w bibliotece sprawiła jej mega frajdę. Pobawiła się znajdującymi się tam zabawkami, pooglądała książeczki i nie specjalnie chciała z niej wychodzić. I tak sobie właśnie pomyślałam, że po pierwsze będę opisywać ciekawe pozycje z literatury dziecięcej, które wpadną nam w dłonie a po drugie, że zrobię ten wpis. Po co? Żeby przypomnieć tym, co nie korzystają, że warto, choćby dla oszczędności; a przede wszystkim, żeby zachęcić do chodzenia z dzieciakami do biblioteki. Niech od małego wiedzą, że to miejsce przyjazne, atrakcyjne, pełne "przygód", które mogą przeżyć z bohaterami literackimi.
Poniżej zdjęcia z jednego ze spotkań "Czytalińskich"




niedziela, 27 kwietnia 2014

Kocham Cię Mamo...

KOCHAM CIĘ MAMO! KOCHAM CIĘ TATO!
Kto z rodziców nie czeka, aż jego Maluch wypowie te słowa?
Ja doskonale pamiętam, jak mój Mąż patrząc na Siostrzenicę tulącą się do taty i mówiąca te słowa, spojrzał na mnie znacząco. Wtedy jeszcze nawet o byciu w ciąży mi się nie śniło :)
A teraz mamy nasze Słońce i każdy dzień przynosi coś nowego... każdego dnia uczymy się razem egzystować i wyciągać z tego bycia razem, jak najwięcej.
Zastanawiam się czasem, czy robię wszystko, co mogę, czy to, co robię, jest dobre itp...
Myślę, że każdy rodzic wie o czym mówię....
I niestety nigdy tej pewności nie będziemy mieli. Jak wielu jest ludzi, tak wiele sposobów podejścia do własnego dziecka. 
Oczywiście możemy szukać porad, ale nie ma takich uniwersalnych, o czym już pisałam tutaj
Jedyną uniwersalną wg mnie jest poczucie miłości i zrozumienia. Bezwarunkowa i bezgraniczna jest miłość do dziecka, więc dlaczego o tym piszę?
Patrzę na moją Córkę i widzę ile "siły", pewności siebie daje jej nasza miłość. Mówię o tym, co czujemy, ale też o tym, że o niej (miłości) mówimy. Róbmy to jak najczęściej, niech nasze dziecko wie, że je kochamy... Nazywajmy sprawy po imieniu... ułatwimy mu funkcjonowanie w przyszłości. Dla małych dzieci nazywanie uczuć, określenie emocji jest trudne i to naszym zadaniem jest nazwanie ich, nauczenie radzenia sobie z nimi. Smutek, złość, żal a z drugiej strony radość, wdzięczność, i wiele innych - towarzyszą nam nieustannie, dlatego tak ważne jest, aby nasze dziecko potrafiło nazwać te emocje, mówić o nich, nie bać się szukać przyczyny danego stanu. Zadbajmy, aby miało odwagę przyjść do nas, kiedy je coś "boli" i porozmawiać o tym. Tłumione emocje mogą wyrządzić wiele krzywdy, zapoczątkować poważniejsze problemy, a przecież chcemy zapewnić swoim dzieciom, jak najlepszą przyszłość.
Zatem kochajmy, rozmawiajmy, tłumaczmy, bądźmy otwarci na to, co proponują dzieci. Dajmy im "wolność", nie zapominajmy, że maja prawo mieć gorszy dzień, mają prawo smutku i złości. Mały czy duży człowiek - emocje te same... a ich rozumienie i umiejętność radzenia sobie z nimi? Na to pytanie każdy odpowie sobie sam...
Miłego obcowania z Maluchami w ich świecie :)





Foto: pryw