Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #rozwój dziecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #rozwój dziecka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 maja 2014

Spędzamy miło czas, czytamy, edukujemy....

O korzyściach płynących z czytania dzieciom pisałam już TUTAJ
O trudnych tematach, kiedy na pomoc przychodzi literatura również już było TUTAJ
Takiej literatury jest oczywiście mnóstwo. Każdy może poszperać w internecie, poszukać na blogach mam (tak, jak i u mnie) ciekawych tytułów. Oczywiście możemy kupić pierwszą pozycję, która wpadnie nam w ręce z nadzieją, że spodoba się Maluchowi, ale warto przemyśleć swój wybór. Dopasujmy temat do dziecka, poszukajmy takiej, która pomoże nam podjąć trudny dla Malucha temat. Poświęćmy mu czas, czytajmy kiedy ma ochotę. To może być wspaniały czas dla nas
i dziecka. Po pierwsze wspólne chwile, a nie ma nic ważniejszego niż bycie razem, ponadto czytanie i edukacja w jednym.
Czego chcieć więcej :)
W nasze ręce trafiła ostatnio seria o misi "Marysi", wydawnictwa DEBIT. Ukazało się trochę tytułów - czyli niemało tematów do poruszenia z naszymi Maluchami.
Wybrałam te, które wydały mi się interesujące dla Sary i tak od kilkunastu razy wertujemy: Marysia. To moje; Marysia nadąsana złośnica; Marysia ma ospę; Marysia i wesoły dzień w przedszkolu; Marysia I Pyszny Obiadek.
Napisane prostym językiem, bardzo ładnie ilustrowane, krótkie, ciekawe dla dziecka historyjki. Jak kończę Sara mówi "jeszcze raz" - lepszej recenzji chyba nie da się wystawić.
Po tytułach łatwo domyślić się tematyki, ale najważniejsze, że dany temat przedstawiony jest bardzo przystępnie i dociera do Malucha.
Wybrałam te tematy także dlatego, że przed nami spora zmiana, a mianowicie przedszkole. Ten temat poruszyłam w osobnym wpisie TUTAJ.
Przed nami Dzień Dziecka, więc może ta seria wpadnie komuś w oko i kupi swojemu Maluchowi. Jeszcze jedna zaleta - książeczki w bardzo przystępnych cenach.


Książeczki pojechały z nami na Słowację :)
Chyba niedługo będę znała je na pamięć, ale Sara je uwielbia :)
Oto dowód - z pozdrowieniami ze Słowacji...

piątek, 16 maja 2014

Dzień Matki, Dzień Ojca tuż...tuż...

Kocham Cię Mamo, Kocham Cię Tato - na te słowa czekamy, brzmią w ustach Dzieci tak, jak żadne inne słowa... O uczuciach i rozmowie o nich z naszymi Dziećmi pisałam TUTAJ
Zbliżają się trzy święta, które są dla Rodziców i dla Dzieci :)
Każdy dzień to okazja do spędzenia razem miłych chwil, rozmów, przytuleń, buziaków i wielu innych oznak miłości. Zapewne wielu z nas właśnie w te nadchodzące święta: Mamy, Taty i Dziecka będzie chciało zrobić coś wyjątkowego. Pomysłów może być wiele, ale możemy też wspólnie poczytać, a jeśli tak, to może coś tematycznego :)
Kupiłam dla Sary dwie pozycje Agnieszki Frączek - Kochany tatuś oraz Kochana Mamusia.
Książeczki ładnie wydane, z pięknymi pastelowymi ilustracjami, twarda oprawa. 
Tekst nie za długi dla Maluchów a ciepły i bardzo pozytywny.



środa, 14 maja 2014

Przedszkole - START. Jak przygotować dziecko do pójścia do przedszkola?

Zapisy do przedszkola wywołują sporo emocji. Podeszłam do tego dość na luzie i mile zaskoczona zobaczyłam, że moje dziecko się zakwalifikowało. Ucieszyłam się, ale też lekko przestraszyłam. Mamy za sobą próbę w klubie malucha, która nie zakończyła się sukcesem i nie pozostawiła miłych wspomnień u Małej. Każdy kto ją zna jest zdziwiony, biorąc pod uwagę, jak uwielbia kontakt z dziećmi, jest otwarta, odważna i mega kontaktowa. No, ale jak widać zasad w tym względzie nie ma.
Chcąc więc osiągnąć w tej dziedzinie pozytywne efekty zaczęłam szukać sposobów na przygotowanie jej do tego ważnego wydarzenia.  W końcu to jedno z najważniejszych w życiu naszego Malucha, a może najważniejsze, jeśli chodzi o rozwój społeczny. 
We wrześniu zdam relację, jak poszło. 
Dzisiaj jednak chciałam polecić wszystkim zatroskanym Rodzicom pozycję, którą żałuję, że dopiero teraz przeczytałam: "TWOJE DZIECKO szczęśliwe w przedszkolu", autorstwa psychologa, założycielki przedszkola Jovanki Jovicić
To pozycja skierowana według mnie nie tylko dla rodziców posyłających swoje pociechy do przedszkola, ale wszystkich. Pewne postawy, wykształcenie nawyków, danych umiejętności wymagają czasu i dlatego warto już wcześniej wiedzieć, na co zwrócić uwagę wychowując swoje dzieci. Pisałam już o podejściu do dziecka (roli rodziców), sposobach wspierania jego rozwoju (TUTAJ), mówieniu o emocjach (TUTAJ). Każdy rodzic chce być dla dziecka wsparciem, dodawać mu wiary i otuchy, ale nie zawsze mamy pomysł, jak to osiągnąć. I tu z pomocą przychodzi autorka wspomnianej książki. Książka napisana przejrzystym, łatwym językiem, z dużą ilością przykładów z życia wziętych. Zabawne ilustracje autorstwa dzieci, fragmenty rozmów z nimi, powodują, że czyta się ją z dużą przyjemnością. Co ważne, te fragmenty rozmów służą zilustrowaniu konkretnych wskazówek, nie pozostawiając niejasności. Można czytać i natychmiast wprowadzać w życie. 
Jak zatem przygotować Malucha do przedszkola? 
Od narodzin pracujmy nad poczuciem bezpieczeństwa i pewności siebie. Kochając nasze dziecko nie zapominajmy o konkretnych dowodach miłości (mówmy, przytulajmy itp), okazujmy zrozumienie ale też pamiętajmy o zasadach, konsekwencji w postępowaniu. Nie ma nic cenniejszego niż rozmowa, wspieranie, szanowanie odrębności dziecka, ale jednocześnie pamiętajmy o potrzebach zarówno dziecka, jak i naszych. Dziecko mając szacunek do własnej osoby, będzie miało go także w stosunku do innych.
U mnie dużo mówi się i emocjach, ale przyznam, że kiedy dziecko płacze lub jest smutne mam ochotę je rozweselić, odwrócić uwagę. Właściwie dlaczego? Przecież każda emocja ma prawo zostać wyrażona. Być może boimy się tych "negatywnych" emocji i dlatego chcemy ich uniknąć. Zdziwiłam się, kiedy w trakcie płaczu zaczęłam tłumaczyć, że każdy może płakać, kiedy jest smutny itd... a Sara zaczęła słuchać i po prostu się uspokoiła :)
Nie rozpatrujmy wszystkiego przez pryzmat dziecka, jeśli zrobiło coś nie tak, powiedźmy o naszych uczuciach w tym momencie, co byśmy zrobili inaczej. Chwalmy nasze dziecko i bądźmy dla niego wzorem. We wszystkim co robi pozostawmy mu swobodę, nie wyręczajmy go z codziennych czynności, angażujmy w prace domowe (oczywiście dostosowane do możliwości). To wszystko pozwoli mu odnaleźć się w grupie rówieśników, a jednocześnie nie zagrażając innym, będzie potrafiło zaspokajać własne potrzeby. W związku z tym musimy nauczyć je samodzielnie prosić o pozwolenie, rozróżniać postępowanie przypadkowe od celowego, nauczyć "przepraszać".
To tylko cześć rad, którymi dzieli się z nami autorka książki. Przyznam, że natychmiast wykorzystałam wskazówki i wiem, że efekty będą pozytywne.
Polecam tę pozycję serdecznie wszystkim Rodzicom, którzy chcą dobrze przygotować swojego Malucha do przedszkola i funkcjonowania w społeczeństwie :)
Zdjęcie i link do strony: Mała psychologia - Książki
Książkę miałam okazję przeczytać dzięki uprzejmości:
Wydawnictwa Beauty In Sp. z o.o. Press Sp. k..
Książka ukazała się w ramach serii wydawniczej Mała Psychologia.



Z takim uśmiechem do i z przedszkola :) 



piątek, 9 maja 2014

Ja o CZYTALIŃSKICH :)

Pisałam niedawno o bibliotece, jako miejscu, w które warto zabierać nawet najmłodsze dzieci. TUTAJ
Krótko zatem zapraszam Was na fragment filmiku promującego czytanie w naszym mieście oraz Miejską Bibliotekę Publiczną w Żorach. Film powstał z okazji Tygodnia Bibliotek 2014. W trakcie moja wypowiedź na temat klubu a także zamyślona Sara w trakcie zajęć :)
Bądźcie łaskawi, to mój debiut przed kamerą :) 
Dla niecierpliwych po 1 minucie :)





Puzzle czy książka - a może 2 w 1?

Stoicie czasem w sklepie i zastanawiacie się co kupić Maluchowi? Czy to swojemu, czy innemu w prezencie? 
Zabawka, klocki, kolorowanka, książka, puzzle, oj wiele jest możliwości.
Książki, przynajmniej u nas, są zawsze mile widziane. Puzzle są fajne, ale z naszych doświadczeń dość szybko się nudzą. I tu mamy rozwiązanie - Układanki - Wierszowanki - firmy TREFL.
Tutaj można kupić - TREFL
Powiem szczerze jedna z fajniejszych rzeczy, jakie trafiły ostatnio w nasze ręce. Pomijam kwestię tego, że zanim je dostała wierszyk LOKOMOTYWA był niemal codziennie recytowany, to tu super sprawa - puzzle duże, twarde, pięknie ilustrowane, dołączony tekst wiersza (ja czytam, Sara dopasowuje obrazek do tekstu i tak łączy puzzle), a ułożone wykorzystujemy do kolejnej zabawy - ciągniemy po panelach w rytm mówionego wiersza. Świetna zabawa i nauka!!!
W tej serii ukazały się też Rzepka i Okulary. Myślę, że skusimy się na kolejne.






środa, 7 maja 2014

Oswajamy dzieci z medycyną - rewelacyjne!!!

Jak oswoić dziecko z wizytami u lekarza? Jak oswoić je i przyjaźnie wprowadzić w świat medycyny?
Pisałam TUTAJ o tej sprawie.
Oglądając dzisiaj z moją Córką filmiki z wizyt dzieci u lekarza (pisałam, że ten temat jest u nas często...) trafiłyśmy na świetny materiał. 
Uniwersytet Zdrowego Przedszkolaka -mający na celu poszerzenie wiedzy prozdrowotnej przedszkolaków i ich rodziców. Więcej na stronie Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku TUTAJ 
Tu podaję link do  jednych z zajęć, ale wpisując po prostu tę nazwę znajdziecie różne filmiki.


Czuję, że przed nami sporo oglądania :)
Zajęcia rewelacyjne, szkoda, że tak daleko... 
I jeszcze relacja z inauguracji  TUTAJ

A poniżej mój przyszły Przedszkolak :)



Ciało - trudne pytania naszych Maluchów.


Jakiś czas temu pisałam o tym, jak ważne jest kształtowanie wizerunku własnego ciała u dzieci (KLIK). 
Czasem możemy mieć problem z odpowiedzią na pytanie naszych maluchów, bo zaskoczyć to one nas potrafią :)
Z pomocą przyjść może wtedy literatura. W trakcie naszej wyprawy do biblioteki (KLIK) wybrałyśmy książkę zatytułowaną "Ciało".



Nie jest to nowa pozycja, ale okazała się trafionym wyborem. Pomijam kwestię, że te książki przyniesione z biblioteki mają dla Sary szczególne znaczenie - bierze je z półki i mówi "Mamo teraz idziemy czytać książki z biblioteki". Tematyka lekarza, szpitala, poznawania ciała fascynuje ją od długiego czasu, więc i tu znalazły się sprawy, które szczególnie ją zainteresowały. Kolorowa, z tekstem bardzo zrozumiałym - szybkim do przeczytania i ewentualnego szybkiego powiedzenia dziecku. Pamiętajmy bowiem, że musimy skończyć coś robić, zanim dziecko będzie chciało skończyć. Musi pozostać niedosyt i chęć powrotu, powtórzenia, ale o tym pisałam TUTAJ.
Literatura dziecięca może być fascynująca nie tylko dla dzieci :) Sami możemy zdziwić się czasem szukając odpowiedzi dla dziecka. Do ulubionych pozycji z domowej biblioteczki Sary należy książka z serii Wiedza w pytaniach i odpowiedziach - wydawnictwa OLESIEJUK - "CIAŁO". Niby dla dzieci w wieku 7+, ale moja 3-latka ma ją już ponad pół roku i uwielbia ją wertować, zadawać pytania i sama opowiada potem nam, co tam jest ciekawego.Twarda oprawa, kolorowe zachęcające obrazki i bardzo przystępnie napisana. Oczywiście nie czytamy jej całych tekstów, tylko przedstawiamy skrócone wersje. Można przy tej okazji przemycić wiele cennych informacji.
Polecam serdecznie, do kupienia na stronie wydawnictwa: OLESIEJUK.



wtorek, 6 maja 2014

Z dzieckiem do lekarza? Płacz czy uśmiech na twarzy Malucha?

Rola rodzica zobowiązuje :) do różnych rzeczy, a między innymi do wizyt z dzieckiem u lekarza.
Jakie macie doświadczenia z tych odwiedzin? Czy wasze Dzieci chętnie idą do przychodni, czy zaciągacie je podstępem lub nawet siłą?
Ja to mam w tym względzie szczęście. Moje Słońce lubi swoją Panią dr i jak do niej idziemy, zanosi jej w prezencie naklejkę, specjalnie wybraną z aktualnie dostępnych w domu.
Zabawne to i miłe...
Szczęście napisałam...ale to tak pozornie, bo wiem, że nasza "praca" z Sarą przyczyniła się do takiego stanu rzeczy. Zestaw lekarski do zabawy należy do ulubionych. Niemal codziennie jest w użyciu. Badanie lalek, misiów, nas na wzajem to standard. Ponadto książeczki o tejże tematyce przerobiliśmy wielokrotnie. Sam wybór w bibliotece swojej pierwszej książki o wizycie u lekarza też o czymś świadczy (tu o tym pisałam).
Pierwsza wizyta kontrolna u dentysty też za nami i mało tego, że poszła chętnie, to nie mogła doczekać się kiedy usiądzie na fotelu i dentysta obejrzy jej zęby. Musiała poczekać, bo patrzyła jak ten zajmuje się moją szczęką :)
Wiem, że nie każdy Maluch tak dzielnie znosi wizyty w przychodni i dlatego zachęcam Was do oswajania dzieci z tym tematem. Książeczki, opowieści, zabranie dziecka na swoją wizytę do dentysty, nawet filmiki w internecie (tylko tu uwaga, prędzej obejrzyjcie sami, bo można się zdziwić). Dziecko musi wiedzieć co je czeka, być na to przygotowane. Nie przewidzimy jego zachowania i reakcji na wszystko, ale ważne, aby wiedziało dokąd i po co idzie. Nie wymyślajmy, nie kolorujmy, dzieci czują czy mówimy prawdę, a jeśli dadzą się nabrać i na miejscu okaże się co innego - tracimy ich zaufanie i to na dłużej...A na zaufaniu dziecka nam zależy..
Poniżej moja mała doktor Sara :)



środa, 30 kwietnia 2014

Biblioteka? Dla kogo?

BIBLIOTEKA.... no muszę przyznać, że ostatnimi laty, jak chciałam coś przeczytać kupowałam książkę lub pożyczałam od znajomych. 
Przyszedł jednak czas na moją 3-latkę... i kto by pomyślał, że będzie miała z tego taką radochę. Jakie macie skojarzenia z biblioteką? Czy to miejsce przyjazne, przyciągające, czy wręcz przeciwnie?
Ja do dzisiaj pamiętam pierwsze książki wypożyczone w bibliotece szkolnej. To był "Konik garbusek" i "Szkoła nad obłokami". Lubiłam chodzić do biblioteki i choć czasy się zmieniły, uważam, że warto oswajać dzieci z tym miejscem.
To nie tylko miejsce gdzie można wypożyczyć książki. Można przyjść i spędzić miło czas. My od czterech miesięcy chodzimy na spotkania "Czytalińskich", w trakcie których rodziny z dziećmi poza czytaniem, twórczo, zabawowo, rozwojowo spędzają czas. Sara lubi te spotkania a dzięki nim "zaprzyjaźnia się" z biblioteką. Wypożyczyła swoje pierwsze książki... wybrała oczywiście "Z wizytą u lekarza" - ten temat uwielbia :) oraz książeczkę "Ciało". Jeśli prognozy pogody się sprawdzą, będziemy czytać intensywnie w majówkę.
Tak czy inaczej wizyta w bibliotece sprawiła jej mega frajdę. Pobawiła się znajdującymi się tam zabawkami, pooglądała książeczki i nie specjalnie chciała z niej wychodzić. I tak sobie właśnie pomyślałam, że po pierwsze będę opisywać ciekawe pozycje z literatury dziecięcej, które wpadną nam w dłonie a po drugie, że zrobię ten wpis. Po co? Żeby przypomnieć tym, co nie korzystają, że warto, choćby dla oszczędności; a przede wszystkim, żeby zachęcić do chodzenia z dzieciakami do biblioteki. Niech od małego wiedzą, że to miejsce przyjazne, atrakcyjne, pełne "przygód", które mogą przeżyć z bohaterami literackimi.
Poniżej zdjęcia z jednego ze spotkań "Czytalińskich"




niedziela, 27 kwietnia 2014

Kocham Cię Mamo...

KOCHAM CIĘ MAMO! KOCHAM CIĘ TATO!
Kto z rodziców nie czeka, aż jego Maluch wypowie te słowa?
Ja doskonale pamiętam, jak mój Mąż patrząc na Siostrzenicę tulącą się do taty i mówiąca te słowa, spojrzał na mnie znacząco. Wtedy jeszcze nawet o byciu w ciąży mi się nie śniło :)
A teraz mamy nasze Słońce i każdy dzień przynosi coś nowego... każdego dnia uczymy się razem egzystować i wyciągać z tego bycia razem, jak najwięcej.
Zastanawiam się czasem, czy robię wszystko, co mogę, czy to, co robię, jest dobre itp...
Myślę, że każdy rodzic wie o czym mówię....
I niestety nigdy tej pewności nie będziemy mieli. Jak wielu jest ludzi, tak wiele sposobów podejścia do własnego dziecka. 
Oczywiście możemy szukać porad, ale nie ma takich uniwersalnych, o czym już pisałam tutaj
Jedyną uniwersalną wg mnie jest poczucie miłości i zrozumienia. Bezwarunkowa i bezgraniczna jest miłość do dziecka, więc dlaczego o tym piszę?
Patrzę na moją Córkę i widzę ile "siły", pewności siebie daje jej nasza miłość. Mówię o tym, co czujemy, ale też o tym, że o niej (miłości) mówimy. Róbmy to jak najczęściej, niech nasze dziecko wie, że je kochamy... Nazywajmy sprawy po imieniu... ułatwimy mu funkcjonowanie w przyszłości. Dla małych dzieci nazywanie uczuć, określenie emocji jest trudne i to naszym zadaniem jest nazwanie ich, nauczenie radzenia sobie z nimi. Smutek, złość, żal a z drugiej strony radość, wdzięczność, i wiele innych - towarzyszą nam nieustannie, dlatego tak ważne jest, aby nasze dziecko potrafiło nazwać te emocje, mówić o nich, nie bać się szukać przyczyny danego stanu. Zadbajmy, aby miało odwagę przyjść do nas, kiedy je coś "boli" i porozmawiać o tym. Tłumione emocje mogą wyrządzić wiele krzywdy, zapoczątkować poważniejsze problemy, a przecież chcemy zapewnić swoim dzieciom, jak najlepszą przyszłość.
Zatem kochajmy, rozmawiajmy, tłumaczmy, bądźmy otwarci na to, co proponują dzieci. Dajmy im "wolność", nie zapominajmy, że maja prawo mieć gorszy dzień, mają prawo smutku i złości. Mały czy duży człowiek - emocje te same... a ich rozumienie i umiejętność radzenia sobie z nimi? Na to pytanie każdy odpowie sobie sam...
Miłego obcowania z Maluchami w ich świecie :)





Foto: pryw


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Relacje ... jak je rozpotrywać?

Ktoś zapytał mnie kiedyś: "Do kogo podobna jest ta osoba (chodziło o osobę, z którą źle mi się współpracowało), czyje cechy charakteru ma?" ( rozmowa dotyczyła relacji z rodzicami, i tego jak przekładają się one na nasze życie, nasze wybory itp - wrócę jeszcze do tego tematu).
W pierwszym momencie powiedziałam "nie, nie do mojej mamy, nie do taty". I właściwie jakoś to odsunęłam, ale kiedy na spokojnie sobie to przemyślałam, okazało się, że owszem tak jest... 
Pisałam wcześniej, żeby przyjrzeć się osobom za którymi nie przepadamy przez pryzmat siebie (tutaj KLIK), a teraz kolejna sprawa, przyjrzyjcie się np tym z którymi źle się współpracuje, ich oczekiwaniom, podejściu do was, sposobie traktowania was... Być może źle ich odbieracie, bo oni traktują was, jak wasi rodzice. Z kolei ich sposób "bycia" z wami, nie odpowiadał wam. A może jest tak, że to nasz sposób bycia, nasze cechy charakteru, nasze podejście powodują, że ludzie traktują nas w taki, a nie inny sposób?
Nie mnie oceniać, jak jest, ale warto spojrzeć na tą kwestię z różnych stron. Być może zrozumiemy, co powinniśmy zmienić... być może okaże się, że pora zmienić coś w sobie, że zacząć trzeba od siebie :)
Jeśli my wciąż będziemy tacy sami, nie możemy oczekiwać, że ludzie nagle zaczną nas inaczej traktować. Oczywiście najprościej oczekiwać od innych, ale może warto spróbować zmienić coś w sobie...
Życzę owocnych przemyśleń :)




piątek, 4 kwietnia 2014

Wspieranie rozwoju naszych Pociech :)

Temat Dzieci jest mi szczególnie bliski i codziennie od prawie 3 lat myślę, co mogę zrobić lepiej, co jeszcze mogę zrobić, żeby moja Córka Sara była szczęśliwa i rozwijała się, jak najlepiej.
Nie powiem nigdy, że bycie Mamą to prosta sprawa.... wątpliwości, pytanie, nieustanne uczenie się wspólnego bycia... 
To są piękne chwile, ale czasem i trudne... 
Mogłabym tu wiele pisać na ten temat, ale chciałam dzisiaj o wspieraniu rozwoju naszych Pociech.
Wielu z nas na myśl przychodzi nauczanie domowe, a w związku z tym negatywne skojarzenia.
Tak być nie powinno, bo wspieranie ma być czymś przyjemnym. Bez względu na to, co to będzie (nauka czytania, liczenia itp.) ma budzić pozytywne skojarzenia, emocje. To ma być czas, w którym dziecko jest na pierwszym miejscu, w którym cała uwaga skupiona jest na nim. Dziecko ma czuć, że jesteśmy z nim i dla niego. Naszą wiarą w sens tego co robimy możemy zarazić dziecko. Ale również odwrotnie, jeśli dziecko wyczuje sceptycyzm, samo się zniechęci i straci zapał. 
Nauka przez zabawę - to, co dla niego dobre, ma traktować jako zabawę, ma być dla niego atrakcyjne. Bardzo ważne jest, aby szanować dziecko i jego wybory. Nie narzucajmy mu co ma robić, pozwólmy wybierać (oczywiście w granicach rozsądku). Nie wolno działać wbrew jego woli, dajmy mu wybór - zaproponujmy kilka możliwości, znajdźmy wspólne zainteresowania. Jeśli będziemy robić coś z pasją, zarazimy nią dziecko. Ponadto jeśli mamy wykonywać coś systematycznie, musi sprawiać i nam przyjemność. A pamiętajmy, że regularność jest kluczem do sukcesu. Nie rezygnujmy więc z naszych pasji, zainteresowań, po prostu to, co przekazujemy dostosowujmy do wieku dziecka i doceniajmy je.
Oczywiście w tej systematyczności trzeba zachować umiar. Jeśli dziecko jest chore, zmęczone, widzimy, że nie ma ochoty na "zabawę" - zróbmy przerwę. Nawet jeśli dopiero zaczęliśmy.  
Taka złota zasada - skończ zanim dziecko samo będzie chciało skończyć, niech ciąg dalszy będzie dla niego zagadką, zaskoczeniem.
Przekazujmy mu umiejętności, wiedzę poprzez zabawę. Bądźmy dla niego wzorem, bo pamiętajmy, że dziecko uwielbia naśladować. Niech te wspólne chwile będą relaksem, przytulajmy się, wygłupiajmy i pod żadnym pozorem nie sprawdzajmy (to, czego dziecko się nauczyło często przychodzi z czasem). Unikajmy systemy nagród i kar - to dział krótkotrwale, chwalmy dziecko nie tylko jeśli coś mu się udało, ale także wtedy, kiedy spróbowało coś zrobić, podjęło wyzwanie :)
I nie wymagajmy zbyt wiele zarówno od dziecka, jak i od siebie. nie możemy mieć zbyt dużych oczekiwań, bo stracimy zapał. Pamiętajmy niektóre umiejętności mogą ukazać się dużo, dużo później...dziecko niejednokrotnie nas przecież zaskakuje swoją wiedzą, umiejętnościami i kompetencjami.


piątek, 14 marca 2014

Rodzic. Dobry wychowawca? Dobry przyjaciel? Dobry....

Niejednokrotnie my - rodzice zastanawiamy się, jakie będzie nasze dziecko, kiedy dorośnie? 
Czy prawidłowo postępujemy? Jak powinniśmy reagować na dane zachowania, na jak dużo pozwalać, czego zabraniać? 
Do tego oczywiście dochodzi wiele innych dylematów, które towarzyszą nam od pierwszych chwil bycia z naszym Maluchem.
Być Rodzicem uczymy się całe życie. Nie ma uniwersalnych rad, nie ma rad idealnych... 
Niedawno wpadła mi w ręce książka B.Bettelheim - "Wystarczająco dobrzy rodzice".
Zaciekawiły mnie pierwsze słowa na okładce: "...to książka zupełnie inna niż typowe poradniki... Niczego nie doradza ani nie nakazuje" i tak trafiła na moją półkę.
Podejście autora bardzo mi się spodobało, jego celem jest pokazanie jak wychować szczęśliwe dzieci i jak być rodzicem - wystarczająco dobrym, niekoniecznie doskonałym.
Główną zasadą relacji rodzic - dziecko jest próba stawiania się w jego sytuacji dziecka. 
Zastanówmy się, co czuje, jak postrzega świat i to, co się dzieje? 
Dlaczego się złości, jest uparte, kłamie?
Wejście w położenie dziecka, to nasze zadanie, które pozwoli nam zrozumieć jego zachowania. Jeśli sytuacja, która akurat ma miejsce znajduje odbicie w wydarzeniach z naszego dzieciństwa, jeszcze lepiej. Przypomnijmy sobie, co wtedy czuliśmy.
Zachowania złe, czy dobre są tylko elementem na drodze rozwoju.
Dla dzieci, to my jesteśmy wzorem i dlatego własnym zachowaniem powinniśmy je inspirować, wyznaczać im kierunek. Dzieci chcą widzieć swoich rodziców jako mądrych, doświadczonych, godnych szacunku, oczekują od nich wsparcia i rady, ale pamiętajmy, że nie możemy im wszystkiego narzucać. Jeśli zależy nam, aby się z nimi dobrze rozumieć, musimy najpierw zrozumieć siebie i nie myśleć wciąż o tym, jakie nasze dziecko "powinno być".  Reguły, nakazy, zakazy - oczywiście granice muszą być, ale w relacjach rodzic - dziecko musi być miejsce na spontaniczność. Te relacje maja być osobiste i ludzkie. To my rodzice zapewniamy im poczucie bezpieczeństwa, bez względu na to, ile dziecko ma lat. Jeśli sami nie czujemy się bezpiecznie, dziecko również nie będzie się tak czuło.
Pamiętajmy także, że dla dziecka przyszłość to jutro, lub góra za kilka dni - czym młodsze tym mniej zdolne patrzeć w przyszłość. Dlatego tłumaczenie dziecku, że musi coś zrobić, bo jak będzie dorosłe - jest raczej mało przekonujące.
I zawsze bez względu na naiwność, niedojrzałość pragnień naszych dzieci, dostrzegajmy je, mówmy o nich i bierzmy je pod uwagę. Jeśli dziecko zastosuje się do naszych rad na siłę, będzie odczuwało to jako porażkę i niekoniecznie przyniesie to dobry efekt. Zadowalające dla obu stron będą rozwiązania uwzględniające pragnienia obu stron. 
Do tematu będę wracała :)
Miłego weekendu z naszymi Maluchami... może jutro to nasze dziecko zaplanuje choć część dnia :)







grafika: www.naukawpolsce.pap.pl



czwartek, 6 marca 2014

Dlaczego warto czytać dzieciom?

Do bycia Rodzicem można się przygotować, można chodzić do szkoły rodzenia, przeczytać literaturę dotyczącą wychowania itp, porozmawiać z innymi Rodzicami i wiele innych...
Trzeba jednak, aby ten mały  'Robak' pojawił się na świecie, żeby zrozumieć, że to wszystko to był tylko skrawek tego, co teraz się dzieje, co przed nami.
My chcieliśmy zrobić wszystko najlepiej jak mogliśmy i w związku z tym, już mieszkając w brzuchu, nasz Skarb słuchał bajek, wierszy i muzyki.
Niech sobie myśli, kto co chce, ale wiem, że to był trafiony pomysł... bez przechwałek, ale mamy małą wygadaną 3-letnią mądralińską.
Sama jeszcze nie czyta, ale kto wie, może niedługo nadejdzie taki dzień.
Nie ma jednak powodów, aby takie fakty przyspieszać. Wszystko musi iść naturalnie, swoim tempem. I właśnie dlatego piszę ten post, dla Rodziców, którzy porównują swoje dzieci do innych, którzy naciskają na dzieci i robią wszystko, żeby były 'mądrzejsze' (w szerokim znaczeniu tego słowa). Do tego tematu będę wracać, ale dzisiaj właśnie o czytaniu.
Jeśli nasze dziecko uczy się czytać, nie wymagajmy od niego, aby czytało nam na głos. To nadal my Rodzice powinniśmy mu czytać. Czytanie ma być przyjemnością, a nie powodem do stresu, a jeśli dziecko nie potrafi jeszcze płynnie czytać, stresuje go to. Ponadto nie potrafi skoncentrować się na treści, tylko na składaniu liter. Pozwólmy mu czytać po cichu, a przyniesie to lepsze efekty.
Żeby zachęcić do czytania dziecku, wymienię tylko kilka zalet:
- dziecko uczy się rozumieć tekst, uczy się skupiać, poznaje nowe słownictwo, czuje bliskość rodzica; to moment wyciszenia, odpoczynku dla dziecka...
Pamiętajmy czytać możemy w każdym momencie, nawet jeśli dziecko bawi się, układa, nic nie stoi na przeszkodzie, aby czytać mu fragmentu jego ulubionych bajek.
grafika: dzieci.ksiaznica.bielsko.pl